Posts Tagged ‘Yamaha’

Obrazek

W niedzielę dobiegnie końca sezon 2013 w MotoGP. Przed ostatnim wyścigiem, który rozegrany zostanie na torze w Walencji, szanse na tytuł mistrzowski ma dwóch zawodników. Debiutant Marc Marquez i dwukrotny mistrz świata Jorge Lorenzo. Obaj są Hiszpanami, więc publika zgromadzona w Walencji będzie mieć powody do radości. Euforia zapanuje także w teamie Hondy lub Yamahy.

W środku sezonu sytuacja wyglądała dość klarownie. Marc Marquez wygrywał kolejne wyścigi i sensacyjnie powiększał przewagę nad pozostałymi rywalami w królewskiej klasie. Na ten moment dorobek młodego Hiszpana, który pierwszy rok startuje w MotoGP, to sześć wygranych wyścigów. Tyle, że od momentu wyścigu o Grand Prix Katalonii do gry z powrotem włączyła się Yamaha. Lorenzo wygrał cztery z sześciu ostatnich wyścigów i nadal ma szansę na obronę mistrzowskiej korony. Kilkanaście tygodni temu taka sytuacja była nie do pomyślenia.

Ktoś powie, że gdyby nie wykluczenie Marqueza wyścigu rozgrywanego na Phillip Island w Australii, to kierowca Hondy już teraz miałby tytuł mistrzowski w kieszeni i przed ostatnim wyścigiem w Walencji mógłby popijać szampana. Jednak team popełnił błąd podczas pit-stopów i musiał wziąć za to pełną odpowiedzialność. W całej sytuacji MM93 nie zawinił w żaden sposób, ale w MotoGP wygrywa i przegrywa się razem z zespołem.

Marquez wdarł się do MotoGP przebojem. Przed rokiem zdobył tytuł mistrzowski w klasie Moto2, jednak mało kto przypuszczał, że jego talent w najwyższej klasie eksploduje tak szybko. W końcu przez tyle lat trwania cyklu, nikt nie wywalczył złotego medalu w debiutanckim sezonie. Trzeba zdobyć trochę doświadczenia, zaliczyć kilka upadków, aby ostatecznie zrozumieć na czym to wszystko polega. Tymczasem 20-latek pochodzący z Cervery za nic miał konwenanse i nie przestraszył się pojedynków z aktualnym mistrzem Jorge Lorenzo, z bardziej doświadczonym kolegą z zespołu – Dani Pedrosą czy też swoim idolem z dzieciństwa – Valentino Rossim. Wszedł do świata, który na starcie powinien go zjeść, a tymczasem to on gra jemu na nosie i może w niedzielę przejść do historii jako pierwszy debiutant-mistrz świata.

W trakcie sezonu można było przeczytać opinie, że zwycięstwa Marqueza są głównie zasługą motocykla, jakim dysponuje. Honda przygotowała na ten rok lepszy model od rywali z Yamahy i wydaje się, że jest w tym trochę racji. Gdy firma z Hamamatsu przygotowała lepszą skrzynię biegów, to Lorenzo zaczął wygrywać kolejne wyścigi i odrabiać straty do Marqueza. – Nie spodziewałem się, że Marc poradzi sobie tak dobrze. To świetny zawodnik, ale pokonał Jorge Lorenzo tylko dlatego, że Honda ma przewagę nad Yamahą. Moim zdaniem, Jorge jest mocniejszy – powiedział w wywiadzie dla „Motormanii” Giovatnni Cuzari, szef ekipy NGM Mobile Forward Racing. W efekcie w Walencji kluczowa może okazać się psychika – Lorenzo może kręcić rekordowe czasy okrążeń, wygrać wyścig z ogromną przewagą, a i tak nie zostanie mistrzem, jeśli Marquez przyjedzie do mety na czwartej pozycji.

Biorąc pod uwagę tegoroczne wyścigi, scenariusz w którym Marquez przyjeżdża do mety poniżej czwartej pozycji jest mało prawdopodobny. 20-latek w tym sezonie w większości wyścigów plasuje się w czubie. Z ścisłej czołówki szanse na nawiązanie z nim walki mają tylko Lorenzo, Rossi oraz Pedrosa. W przypadku tego ostatniego dochodzi prawdopodobieństwo zastosowania „team order” – w końcu starszy z Hiszpanów nie ma już szans na zgarnięcie tytułu i niewykluczone, że Honda będzie chciała dmuchać na zimne i rozkaże Pedrosie przepuścić „młokosa” Marqueza. Pozostali rywale – Crutchlow, Bautista czy Bradl – nie powinni zagrozić czołowej czwórce.

Tyle w teorii. W praktyce, Marquez może przegrać… z Marquezem! 20-latek już kilkukrotnie pokazał, że daje z siebie maksimum w każdym zakręcie, co skończyło się wybiciem obojczyka na torze Silverstone, przewróceniem Pedrosy podczas manewru wyprzedzania w Aragonii, a także kilkoma mniej lub bardziej groźnymi upadkami. Czy w Walencji MM93 będzie w stanie odpuścić i przyjechać taktycznie do mety, chociażby na czwartej pozycji? Tego dziś nie wiedzą chyba nawet szefowie Hondy, choć mogą oni z optymizmem patrzeć w przyszłość. Wydaje się, że już podczas ostatnich zawodów na torze Motegi Marquez kalkulował i nie atakował Lorenzo na siłę. Wolał pewne drugie miejsce i dalsze prowadzenie w klasyfikacji generalnej mistrzostw, niż wywrotkę i walkę na noże w Walencji.

Co może zrobić Lorenzo? Nic albo przynajmniej niewiele. Dać z siebie wszystko, wygrać kwalifikacje i uciec rywalom ze startu, mając w nadziei, że Marquez na którymś etapie wyścigu popełni błąd. Aktualny mistrz jest też chyba tego świadom, bo zamiast koncentrować się na przygotowaniach do ostatniego wyścigu sezonu, zaszyć się gdzieś z dala od ludzi, nie unika blasków fleszy. Ostatnio pojawił się na prezentacji nowego modelu Yamahy – MT-07. Jeśli popatrzeć na to z marketingowego punktu widzenia, był to strzał w dziesiątkę. W końcu nowy motocykl został zaprezentowany przez ciągle aktualnego mistrza świata. Za dwa lub trzy tygodnie Lorenzo mógłby wjechać MT-07 na scenę, ale niewykluczone, że już jako były mistrz świata.

PS. A wracając jeszcze do Lorenzo… Cuzari, choć w przeszłości wspierał karierę Rossiego, obecnie woli drugiego z kierowców Yamahy. – To wielki mistrz. Bardzo go szanuję, ale szczerze mówiąc dzisiaj bardziej wolę Jorge. Jest bardziej przyjazny. Może w telewizji nie wypada najlepiej, ale każdy kto go pozna wie, że to wspaniały człowiek – dodał Włoch w „mRm”. Ciekawe. Jako fan Rossiego i Marqueza, a niekoniecznie zwolennik Lorenzo, jestem w lekkim szoku po przeczytaniu tych słów.

Reklamy