Posts Tagged ‘KSM Krosno’

OLYMPUS DIGITAL CAMERAKilka lat temu Ronnie Jamroży miał okazję świętować zdobycie złotego medalu drużynowych mistrzostw Polski wraz z Atlasem Wrocław. Jednak po przejściu do grona seniorów, kariera tego żużlowca nie potoczyła się tak, jakby oczekiwali tego kibice na Dolnym Śląsku. Tegoroczne rozgrywki Jamroży zakończył jako zawodnik II-ligowego KSM-u Krosno.

W zeszłą niedzielę awans do I ligi świętowali żużlowcy ŻKS-u ROW Rybnik. Na zakończenie rozgrywek rybniczanie pokonali na własnym obiekcie KSM Krosno 65:25. W szeregach gości z dobrej strony zaprezentował się jedynie Ronnie Jamroży. Wychowanek klubu z Wrocławia był bliski wywalczenia kompletu punktów, ale przeszkodził mu w tym bardzo ostry atak Lewisa Bridgera w gonitwie numer jedenaście. – Myślę, że Lewis za ostro pojechał w tym ostatnim biegu, ale jestem zadowolony z występu – powiedział po zawodach Jamroży.

Przed startem sezonu Jamroży podpisał kontrakt na starty w I-ligowym Orle Łódź, jednak był systematycznie pomijany przy wyborze składu przez trenera Janusza Ślączkę. Dlatego w trakcie trwania rozgrywek żużlowiec wylądował w II lidze. – Jedenaście punktów w czterech wyścigach, to bardzo dobry wynik. Od kiedy przyszedłem do Krosna, to udowadniam, że dobrze jadę, a trener Ślączka nie stawiał na mnie. Tymczasem w barwach Krosna w każdym meczu dobrze punktuję. Ktoś może powiedzieć, że to tylko II liga, ale równie dobrze mógłbym na tym szczeblu rozgrywek wozić zera, gdybym nie miał formy. Robię swoje i nie przejmuję się tym, co było. Cieszę się, że mogę jeszcze sobie pojeździć w lidze i pokazać się z dobrej strony – dodał doświadczony zawodnik.

Jamroży jest zdania, iż nadal jest żużlowcem, który byłby w stanie punktować na solidnym poziomie w I lidze. – Myślę, że swoimi występami pokazuje, że trener Ślączka nieco się mylił. Tak jak mówiłem, to jest tylko II liga i ktoś może powiedzieć, że w I lidze nie dałbym sobie rady, ale jeździłem już też na I-ligowym poziomie. Potrzebowałem do pomocy takich ludzi, jacy są w Krośnie. Dali mi okazję do startów i wierzyli, że będę robić punkty – stwierdził.

Równocześnie lider krośnieńskich „Wilków” z tegorocznych rozgrywek nie wie czy zostanie w klubie z Podkarpacia na kolejny rok. – Nie myślę jeszcze o przyszłym sezonie. Zobaczymy jak to wszystko się poukłada. Na razie został mi jeszcze jeden turniej w tym sezonie i skupiam się na startach, a na przymiarki transferowe przyjdzie czas zimą – zdradził Jamroży.

Dla Jamrożego występ w Rybniku miał sentymentalny charakter, gdyż bronił on barw RKM-u Rybnik w latach 2009-2011. Żużlowiec miał okazję dość dobrze poznać rybnicki tor, który ostatnio został poddany gruntownej modernizacji. Jak zawodnik KSM-u Krosno ocenia nową geometrię? – Szczerze? Przed przebudową tor był dużo lepszy! Zarówno pod względem nawierzchni, jak i geometrii. Myślę, że kibice sami widzą, że nie ma na nim zbyt wiele walki. Naprawdę ciężko jest tutaj zaatakować, bo wejścia w łuk są bardzo wąskie i ciężko w nie wjechać na pełnej prędkości. To jest główny mankament, przez który nie ma teraz walki. Ten tor jest po prostu za wąski na wejściach i wyjściach z łuków – ocenił Jamroży.

Równocześnie okres startów w Rybniku będzie się kojarzyć Jamrożemu z kiepską sytuacją finansową klubu zarządzanego przez Michała Pawlaszczyka i Dariusza Momota. Po sezonie 2011 długi RKM-u wynosiły ponad 1,5 mln złotych i drużyna została wycofana z ligi. – Mogę powiedzieć, że gdzieś to się nadal czkawką odbija, bo straciłem w Rybniku bardzo dużo pieniędzy. Gdybym teraz był w posiadaniu tych środków, mógłbym lepiej inwestować w sprzęt i orientować się w kwestiach nowinek. Tymczasem muszę ciułać z tego, co na bieżąco zarabiam. Przejechałem w Rybniku dwa lata charytatywnie, ale co zrobić. Takie jest życie i nauczyło mnie to czegoś. Nie popełniam dwa razy tych samych błędów – powiedział były zawodnik rybnickiego klubu.

Jamroży jest świadom, iż nowo powstały ŻKS ROW Rybnik, który wygrał w tym roku rywalizację na II-ligowym froncie, jest zarządzany w sposób profesjonalny. – Nie wykluczam powrotu do Rybnika. Wiadomo, że są inni ludzie teraz w klubie. Z poprzednimi działaczami na pewno bym nie współpracował i nie miał to najmniejszej ochoty. Podejście nowej ekipy do żużla jest fajne i czemu nie? Jeśli tylko będzie zainteresowanie moją osobą, to na pewno usiądę do rozmów – zdradził żużlowiec.

Były zawodnik RKM-u walczy także o odzyskanie pieniędzy utraconych podczas startów w Rybniku. – Sprawa jest w prokuratorze, ale to ciężki temat. Zebraliśmy grupę chłopaków, która jeździła w Rybniku za czasów poprzedniej ekipy i stworzyliśmy pozew zbiorowy. Jednak idzie to jak po grudzie i na razie efektów nie ma, ale się nie poddajemy i walczymy. Zobaczymy co się wydarzy, być może któregoś dnia nadejdą jakieś pozytywne wieści, że coś się ruszyło ze sprawą do przodu – zakończył Jamroży.

Reklamy