Posts Tagged ‘Betard Sparta Wrocław’

Image

Jurica Pavlic jest nową postacią w zespole Betardu Sparty Wrocław. Chorwacki zawodnik, który w tegorocznych rozgrywkach Enea Ekstraligi reprezentował barwy PGE Marmy Rzeszów, ma w przyszłym sezonie walczyć o miejsce w składzie ze Zbigniewem Sucheckim. Jak „Jura” zapatruje się na swoją przygodę z wrocławskim klubem?

Łukasz Kuczera: Jak to się stało, że wylądowałeś we Wrocławiu?
Jurica Pavlic: Przekonał mnie do tego trener Piotr Baron. Zadzwonił, przekazał wiadomość, że chciałby ze mną współpracować i zapytał czy ja chciałbym jeździć we Wrocławiu. Później pozostawaliśmy bez kontaktu, aż w końcu trener ponownie się odezwał i dogadaliśmy się.

Miałeś ważny kontrakt z Rzeszowem, jednak zdecydowałeś się na jego rozwiązanie.
Kosztowało mnie to trochę czasu i pieniędzy (200 tys. zł – dop. ŁK). Ta gotówka poszła w powietrze, ale trudno. Sam jestem sobie winien tej sytuacji, bo jeździłem słabiej w zeszłym sezonie. Jednak chciałem znaleźć się we Wrocławiu, stąd moja determinacja, by rozwiązać ten kontrakt.

Sparta ma opinię klubu, w którym zawodnicy potrafią się odbudować. Co o tym sądzisz?
Myślę, że nie tylko Tai Woffinden jest tego przykładem, ale też Troy Batchelor. Liczę na to, że uda mi się odbudować w tym klubie. Mam nadzieję, że trener, wrocławski tor, jak i sam klub, pomogą mi w osiąganiu jak najlepszych wyników. Atmosfera w zespole już jest. Znam się z chłopakami dużo czasów, jest sporo zabawy i pozytywnej energii. Myślę, że w trakcie sezonu będzie jeszcze lepiej. Wkrótce zostanę także po raz drugi ojcem, a jak ostatnio urodziła mi się córeczka, to pomijając okres kontuzji, nie schodziłem poniżej trzynastu punktów w meczu. Oby to się teraz powtórzyło.

Jak będzie wyglądać kwestia twoich treningów we Wrocławiu w trakcie sezonu?
Na co dzień będę mieszkać w Lesznie, więc nie mam zbyt daleko na treningi do Wrocławia. Do tego mam obecnie kontrakty w lidze polskiej i czeskiej, a zobaczymy co będzie dalej. Jak pojawią się dobre wyniki, to pewnie uda się podpisać kontrakt w jakiejś kolejnej lidze.

Czy byłeś przygotowany na to, że nie znajdziesz klubu w Ekstralidze?
Jakby do tego doszło, to byłaby to normalna sytuacja, z którą musiałbym się pogodzić, bo nie jeździłem najlepiej w zeszłym sezonie. Byłem gotowy na starty w I lidze i gdyby do tego doszło, to na pewno spróbowałbym się odbudować na tym szczeblu rozgrywek, aby ponownie wrócić na najwyższy poziom.

Miniony sezon był dla Ciebie nieudany, a mimo to osiągnąłeś średnią niemal 1,6 pkt na bieg. To nie jest zły wynik.
Nie było najgorzej, ale ten miniony sezon to był taki rollercoaster. Najpierw miałem dobry mecz, a potem wszystko ustawialiśmy tak samo i robiliśmy to samo, a nic mi nie wychodziło i jechałem dużo gorzej. Było też więcej rzeczy, które się nie układały, ale nie o wszystkich chciałbym mówić. Na pewno coś wiemy na bazie tych słabszych występów i zobaczymy jak będzie. Przed nami nowy sezon, nowy trener, nowa drużyna i oby to wypaliło.

Reklamy

4567

Andreas Jonsson przedłużył kontrakt ze Stelmetem Falubazem Zielona Góra, Michael Jepsen Jensen przez kolejny rok będzie punktować dla Włókniarza Częstochowa – weekend przyniósł kolejne rozstrzygnięcia transferowe na sezon 2014. Pierwszym klubem, który rozpoczął budowę składu na przyszły rok, jest jednak Betard Sparta Wrocław.

Wrocławianie w poprzednich latach ociągali się z kontraktowaniem zawodników, oczekując na rozstrzygnięcia w innych klubach. W efekcie do klubu trafiali przeważnie zawodnicy niechciani w innych drużynach. Tym samym Betard Sparta w trzech ostatnich sezonach musiała walczyć o utrzymanie wśród najlepszych. W sezonie 2014 sytuacja może jednak ulec zmianie.

W minionym sezonie liderem Betardu Sparty Wrocław był Tai Woffinden. Brytyjczyk równie dobre wyniki osiągał podczas turniejów Grand Prix, co zakończyło się dla niego zdobyciem pierwszego w karierze tytułu indywidualnego mistrza świata. W tej sytuacji wielu kibiców widziało już Woffindena w innym klubie niż Sparta. Tymczasem zawodnik, kilka dni po osiągnięciu życiowego sukcesu, przedłużył kontrakt z dotychczasowym pracodawcą. Wrocławianie mają tym samym lidera na sezon 2014. Sprawą otwartą pozostaje obsada kolejnych pozycji w drużynie.

Pierwsze informacje z klubu mówią o tym, że kontrakty powinni przedłużyć także Tomasz Jędrzejak, Zbigniew Suchecki i Troy Batchelor. „Ogór” świetnie czuje się we Wrocławiu i nie zawsze patrzy na finanse – w zeszłym roku, po tym jak zawodnik zanotował sezon życia, postanowił pozostać w stolicy Dolnego Śląska. Rok 2013, w którym Jędrzejak zmagał się z kontuzją kolana, nie był dla niego już tak udany, więc tym bardziej należy wierzyć w pozostanie kapitana Betardu Sparty we Wrocławiu.

Osobna kwestia to kontrakty Batchelora i Sucheckiego. Australijczyk jest dobrą duszą towarzystwa i wprowadza dobrą atmosferę w zespole, ma świetne relacje z Woffindenem. Jego transfer przed rokiem wiązał się ze sporym ryzykiem, ale okazał się trafiony i najprawdopodobniej gdyby w miejsce „Batcha” we Wrocławiu wylądował np. Greg Hancock, to wrocławianie teraz szykowaliby się do sezonu I-ligowego. Problem w tym, że mimo wszystko Batchelorowi zdarzały się słabsze mecze, a w sezonie 2014 Enea Ekstraliga liczyć będzie tylko osiem zespołów, co oznacza jeszcze wyższy poziom rozgrywek. Czy w tej sytuacji obcokrajowiec Betardu Sparty będzie w stanie utrzymać średnią biegową z sezonu 2013?

Suchecki miał pewne miejsce w składzie ze względów regulaminowych – pełnił rolę drugiego krajowego seniora obok Jędrzejaka. Dlatego też nikt nie oczekiwał od niego cudów, ale podobnie jak w przypadku Batchelora, można być zadowolonym z jego wyników. W niektórych spotkaniach dobre wyniki „Suchego” zadecydowały o tym, że dwa punkty pozostawały na Stadionie Olimpijskim. W kontekście sezonu 2014 mówi się jednak coraz częściej o tym, że Suchecki miałby pełnić rolę zawodnika rezerwowego, który szansę występu otrzyma w przypadku słabszej dyspozycji jednego z kolegów z drużyny.

Załóżmy, że Jędrzejak i Batchelor przedłużą kontrakty we Wrocławiu, a Suchecki będzie tylko rezerwowym, to w składzie pozostają dwa wolne miejsca. Kto mógłby je zająć? Nikłe szanse na przedłużenie umowy ma Peter Ljung, który po dobrej inauguracji rozgrywek, później spuścił z tonu. Wrocław obiegła już informacja, ż w jego miejsce do drużyny przymierzany jest inny ze Szwedów – Daniel Nermark. W tym roku doświadczony żużlowiec nie miał okazji pojawić się na Stadionie Olimpijskim z powodu kontuzji, ale w poprzednich sezonach w barwach Włókniarza Częstochowa dwukrotnie zdobywał po 10 punktów. Nermark to dobry startowiec, lubi twardą nawierzchnię, więc jego charakterystyka byłaby idealna dla wrocławskiego klimatu. Problem w tym, że przy 8-zespołowej Enea Ekstralidze, zawodnicy jego pokroju mogą pozostawić na bezpieczny angaż w I lidze.

Na Dolnym Śląsku żyją jeszcze dwoma transferami – pierwszy z nich to powrót Macieja Janowskiego, drugi to pozyskanie Mateja Zagara, o którym pisał niedawno „Przegląd Sportowy”. Na powrocie „Magica” na stare śmieci zależy kilku wrocławskim sponsorom, którzy wspierali i nadal wspierają rozwój byłego indywidualnego mistrza świata juniorów. Janowskiemu właśnie skończył się kontrakt z Unią Tarnów, której finanse będą uzależnione od decyzji Grupy Azoty. Jeśli firma nadal weźmie na swoje barki finansowanie kontraktu wychowanka Sparty, to raczej pozostanie on na kolejny rok „Jaskółką”. Podobnie może być z transferem Leona Madsena, którego niektóre media przymierzają do składu Betardu Sparty. Duńczyk jeździł już w plastronie klubu z Wrocławia w latach 2008-2010, po czym przeniósł się do Tarnowa.

Z kolei transfer Zagara brzmi dla kibiców wrocławskich niczym powieść sci-fi. Słoweniec ma opinię zawodnika drogiego, do tego musi zbudować odpowiedni budżet, aby przygotować się do startów w Grand Prix. Chętnie w swoich szeregach ponownie widzieliby go działacze Stali Gorzów, jednak ich kasa świeci pustkami. Natomiast pozostałe kluby mają już zakontraktowanych liderów na sezon 2014, więc może Zagar będzie skazany na Wrocław?

Idealny skład seniorski Betardu Sparty na sezon 2014? Woffinden, Jędrzejak, Batchelor, Zagar, Janowski? To byłby skład, który gwarantowałby coś więcej niż walkę o utrzymanie. Z drugiej strony, skąd nagle w stolicy Dolnego Śląska znajdą się fundusze na takie transfery? Czy po kilku latach chudych, miałyby nadejść lata tłuste? Odpowiedzi na te pytania nie poznamy zbyt wcześnie… To samo tyczy się regulaminu na sezon 2014. Jeśli działacze utrzymają górny próg KSM, to posiadanie takich pięciu „strzelb” będzie niemożliwe.

12345

„Nie bój się, odejdzie po sezonie”, „na pewno się z nim pożegnacie” i kilka innych haseł – to wszystko można było usłyszeć w kontekście startów Taia Woffindena w Betard Sparcie Wrocław w sezonie 2014. Tymczasem w poniedziałek nowo kreowany mistrz świata przedłużył kontrakt z wrocławskim klubem. „Woffy” pokazał tym samym, że czasem pieniądze w sporcie nie są najważniejsze.

Ustalmy pewne fakty. Betard Sparta Wrocław nie należy do ligowych potentatów. W poprzednich sezonach wrocławianie toczyli zaciętą walkę o utrzymanie w Enea Ekstralidze, wygrywając pojedynki z Wybrzeżem Gdańsk czy też PGE Marmą Rzeszów. Spora w tym zasługa zawodników, menedżera Piotra Barona i rodzinnej atmosfery panującej w zespole. To także klub ze stolicy Dolnego Śląska dał szansę Taiowi Woffindenowi w sezonie 2012. Brytyjczyk dość niespodziewanie podpisał kontrakt z wrocławską drużyną i stał się jednym z jej filarów. W tym roku zyskał już miano jej zdecydowanego lidera.

Wraz z kolejnymi dobrymi występami, a także szansą zdobycia pierwszego w karierze tytułu indywidualnego mistrza świata, posypały się oferty z innych klubów. Rozgrywki ligowe nie były jeszcze zakończone, złoty medal SGP nie wisiał jeszcze na szyi Taia, a media już informowały, że Brytyjczykiem interesują się Falubaz Zielona Góra i Unibax Toruń. Oba kluby prowadzone w sposób profesjonalny (do Unibaksu można mieć kilka zastrzeżeń po finale ligi…), dysponujące sporym budżetem. W kolejnych tygodniach Brytyjczykiem zainteresowali się też sternicy Włókniarza Częstochowa.

W końcu sam powoli zacząłem wierzyć w odejście Woffindena. Betard Sparta w ostatnich latach co roku traci liderów – po sezonie 2011 odeszli Maciej Janowski i Kenneth Bjerre, w zeszłym roku z klubem rozstali się Fredrik Lindgren i Sebastian Ułamek. Nadzieja umiera jednak ostatnia… W końcu „Woffy” wiele razy podkreślał, iż dobrze czuje się we Wrocławiu, dziękował za wsparcie sponsorom wywodzącym się z tego miasta, chwalił współpracę z Piotrem Baronem. Jednak to były tylko (albo aż) słowa. Wielu już było sportowców, którzy składali deklaracje, że będą jeździć w danym klubie do końca kariery, że nigdy nie przejdą do lokalnego rywala. Tymczasem gdy na stole pojawiała się duża gotówka, zapominali o swoich wypowiedziach i składali podpis po kontraktem.

Jednak Tai przeszedł z etapu słów do czynów. Zaledwie dwa dni po zdobyciu upragnionego tytułu mistrza świata pojawił się w stolicy Dolnego Śląska i uzgodnił warunki nowego kontraktu z klubem. Nie licytował się o wyższą kwotę na umowie, nie biegał między klubami i nie podbijał stawek. Nie poszedł drogą innych mistrzów, którzy tak postępowali po zachłysnięciu się sukcesem. Wystarczy przykład ostatniego brytyjskiego championa. Mark Loram, bo o nim mowa, zdobył tytuł mistrzowski w roku 2000 i w kolejnym sezonie postanowił podpisać „kontrakt życia”. Skończyło się tym, że Włókniarz Częstochowa rozstał się z „Loramskim”, a zawodnik znalazł zatrudnienie w polskiej lidze dopiero w trakcie trwania kolejnych rozgrywek, wiążąc się z Polonią Bydgoszcz.

Woffinden swoją decyzją zdobył uznanie kolejnych kibiców. Zaskoczenie działaczy w Częstochowie i Toruniu, gdy usłyszeli od zawodnika, iż podpisuje nowy kontrakt we Wrocławiu, musiało być ogromne. Nie jest bowiem tajemnicą, że częstochowianie jeszcze podczas niedzielnego turnieju towarzyskiego rozgrywanego pod Jasną Górą, sondowali możliwość pozyskania Brytyjczyka. Z kolei fani we Wrocławiu kochali go jeszcze przed przedłużeniem umowy i teraz ich uczucia dodatkowo przybiorą na sile. – Będziemy budować skład w oparciu o Taia – zapowiedzieli już szefowie wrocławskiego klubu. Dlatego kibicom Betardu Sparty Wrocław pozostaje czekać na kolejne wieści transferowe z klubu.

1234

Działacze Betardu Sparty Wrocław osiągnęli pierwszy sukces transferowy, choć sezon żużlowy nie dobiegł jeszcze końca. Wrocławianom udało się przedłużyć umowę z nowo kreowanym mistrzem świata – Taiem Woffindenem. Jakich kolejnych kontraktów należy spodziewać się w stolicy Dolnego Śląska?

Niedawno na Stadionie Olimpijskim odbyło się oficjalne zakończenie sezonu 2013 w wykonaniu Betardu Sparty Wrocław. Działacze i kibice mieli powody do zadowolenia, bo drużyna skazywana przez wielu na pożarcie, zdołała utrzymać się w najwyższej klasie rozgrywkowej. Spora w tym zasługa Taia Woffindena, który był zdecydowanym liderem zespołu w sezonie 2013.

Dlatego też Brytyjczyk nie narzekał na brak ofert. W swoich szeregach widzieli go działacze Unibaksu Toruń, Włókniarza Częstochowa i Falubazu Zielona Góra. We Wrocławiu zachowano jednak spokój i rozpoczęto rozmowy z brytyjskim żużlowcem, zanim ten zdobył pierwszy w karierze tytuł indywidualnego mistrza świata. – Chcemy zbudować skład na sezon 2014 w oparciu o Taia – powtarzał menedżer Piotr Baron.

W poniedziałek szefowie Betardu Sparty Wrocław mogli ogłosić sukces – Brytyjczyk potwierdził przedłużenie umowy z klubem. – Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego, że Tai wybrał nasz klub. Chcieliśmy rozpocząć budowę składu od jego osoby i to się nam udało – przekazała za pośrednictwem oficjalnej strony klubu przewodnicząca rady nadzorczej WTS-u Wrocław, Krystyna Kloc.

Wrocławianie chcą także przedłużyć umowy z pozostałymi zawodnikami, którzy bronili barw Betardu Sparty w sezonie 2013. Jednak Troy Batchelor jest kuszony wizją powrotu do Unii Leszno, gdzie startował w latach 2007-2012. Wpływ na decyzję Australijczyka może mieć firma Polcopper, która wspiera go finansowo. Jej prezes Piotr Rusiecki jest głównym kandydatem do objęcia fotelu prezesa w leszczyńskim klubie. W stolicy Dolnego Śląska powinni pozostać za to Tomasz Jędrzejak oraz Zbigniew Suchecki, którzy w minionym sezonie dobre występy przeplatali słabszymi.

Niewiadomą pozostaje skład juniorski wrocławskiej drużyny. Patryk Dolny i Patryk Malitowski kiepsko zaczęli rozgrywki Enea Ekstraligi i dopiero w ostatnich meczach sezonu osiągali satysfakcjonujące wyniki. Obaj żużlowcy mają ważne kontrakty z Betardem Spartą Wrocław, ale nie jest wykluczone, iż sternicy klubu z Dolnego Śląska poszukają na rynku transferowym dla nich konkurencji.

Obrazek

Sobotni wieczór był niezwykle udany dla Taia Woffindena. Brytyjski żużlowiec wywalczył na torze w Toruniu złoty medal indywidualnych mistrzostw świata w jeździe na żużlu. „Woffy” zakończył rywalizację w cyklu Grand Prix z 151 punktami na koncie.

Przed zawodami w Toruniu tylko ogromny pech mógł zabrać Woffindenowi tytuł mistrza świata. Brytyjczyk miał 16 punktów przewagi nad drugim w klasyfikacji Jarosławem Hampelem, ale jego otoczenie wolało dmuchać na zimne. „Woffy” podczas ostatniego turnieju w Sztokholmie uczestniczył w wypadku, w wyniku którego ponownie złamał obojczyk i do Grand Prix Polski przystępował z kontuzją.

Jednak już po drugiej serii startów, w której Woffinden pokonał Hampela, stało się jasne, że Brytyjczyk został nowym mistrzem świata. – Jest spora różnica w moich wynikach między sezonami 2012 a 2013 i jestem tego świadom. To kwestia innych motocykli, przygotowania. Mam tych samych ludzi w swoim teamie. Świetną robotę wykonuje Jacek Trojanowski, który opiekuje się moim sprzętem i bardzo mi pomógł w osiągnięciu tego sukcesu – powiedział po zawodach brytyjski żużlowiec.

Woffinden nie ukrywał, iż jego najbliżsi także mieli spory wpływ na rozwój jego umiejętności. – Moja mama, moja dziewczyna – one też mnie wspierały i pomogły mi w odnoszeniu zwycięstw. Dzięki temu nie czułem tak dużej presji, mogłem poradzić sobie ze stresem i kolejne sukcesy przychodziły łatwiej. Teraz mogę powiedzieć – robota została wykonana – dodał „Woffy”.

W sezonie 2014 Woffinden będzie startować w cyklu Grand Prix z numerem jeden na plecach. Dla Brytyjczyka to spore wyzwanie, ale 23-letni zawodnik podkreśla, iż będzie gotowy na obronę mistrzowskiego tytułu. – Wiem już jakie to jest uczucie – być zwycięzcą. Dlatego czekam na kolejny rok i będę mierzył w obronę tytułu – podsumował zawodnik Betardu Sparty Wrocław.