Żegnaj, Tomasz

111.jpg
Są teksty, których najchętniej, by się nie pisało. Takie, których tworzenie przywołuje masę wspomnień. I tak jest teraz, gdy dociera do mnie, że Tomasz Jędrzejak nie żyje.

3 czerwca 2006 roku, sobotni poranek. Ponad dekadę temu. Pamiętam, że gdy się obudziłem się i zjadłem śniadanie, to po włączeniu komputera z każdej strony atakowały mnie wirtualne świeczki. Gdy wszedłem na forum rybnickiego żużla, wszystko stało się jasne. Odszedł Łukasz Romanek, zawodnik rybnickiego RKM-u. Jeszcze w piątkowe popołudnie widziałem go na własne oczy, jak wygrywał rywalizację z kolegami i zapewniał sobie miejsce na mecz w Lesznie. Nic nie zapowiadało tragedii.

14 sierpnia 2018 roku. Wróciłem od lekarza, włączyłem komputer. W redakcyjnym panelu newsów zszokowała mnie jedna wiadomość. Jeszcze nieopublikowana. Tomasz Jędrzejak nie żyje. Szok i niedowierzanie. Szereg myśli. Z tą główną w głowie – to musiał być jakiś nieszczęśliwy wypadek, może samochodowy.

Po kilku minutach już wiem, że to było samobójstwo. Rany rozdrapały się na nowo. Nie wiem co żużel ma w sobie, że przyciąga takie sytuacje. Zaczęło się od Roberta Dadosa, później była tragedia Rafała Kurmańskiego. Miałem nadzieję, że wyliczanka zakończy się na Łukaszu Romanku. Jak widać, nie. Niestety.

W takich sytuacjach ktoś zawsze powie, że było widać oznaki depresji, że po prostu nikt nie zareagował w porę. Patrzę na poniedziałkowe „insta story” Tomka i ciężko się tego doszukać. Dzień spędzony z rodziną, nagrania bawiącej się córki. Córki, w której widział wszystko. Od pewnego czasu jego Instagram żył bardziej jej tenisowymi dokonaniami, niż kolejnymi żużlowymi występami „Ogóra”.

To znak czasów. Tomek miał 39 lat. Był na ostatnim etapie swojej przygody z żużlem. Już, gdy nie miał pewnego miejsca w składzie wrocławskiej Sparty, myślał o zakończeniu kariery. Dał się namówić na starty w rzeszowskiej Stali. Wiedział jednak, że wkrótce trzeba będzie zorganizować sobie życie „po żużlu”. Dlatego wspieranie tenisowej kariery córki było dla niego bardzo ważne. Teraz straciła ona swojego najwierniejszego i największego fana…

Osoby, które bywają w żużlowych parkinach, wiedzą, że bardzo często na twarzy Tomka rysował się uśmiech. Nie lubił jednak wywiadów, unikał ich jak ognia. Pamiętam doskonale wydarzenia z sierpnia 2012 roku, gdy nagle przed finałem IMP w Zielonej Górze wysypał mi się transport na te zawody. Wieczorem okazało się, że złoto powędrowało na konto Tomasza Jędrzejaka. Szok, bo nikt na niego nie stawiał. Gdy później Sparta zorganizowała Tomkowi specjalną fetę z tej okazji, nie mogło mnie na niej zabraknąć.

Tego dnia pod parkiem maszyn na Stadionie Olimpijskim pojawiło się multum kibiców. Tomek po zakończonym treningu poprosił, by dać mu chwilę, że weźmie prysznic i wróci. Podpisywał autografy, pozował do zdjęć. Razem z paczką znajomych załapaliśmy się na jedno. Przez sześć lat wisiało w moim pokoju, nad komputerem, na którym właśnie piszę ten tekst. Tydzień temu malowałem jednak pokój i remont miał służyć za okazję, by nieco odświeżyć fotografie w antyramach, by wywołać nowe… Dziś wiem, że do tego jednak nie dojdzie.

Po tamtej fecie udało mi się też zrobić wywiad z Tomkiem. Jeden z nielicznych sam na sam. Z tej rozmowy rysował się obraz skromnego zawodnika. Gościa, którego sukces w IMP zaskoczył. Żużlowca, który nie ukrywał, że miał momenty, gdy chciał rzucić żużel.

Ostatni raz zetknąłem się z Tomaszem na gali z okazji 25-lecia WTS-u Wrocław. Elegancki, uśmiechnięty. Utkwiło mi w pamięci, gdy na dodatkowej scenie usiadł z Maciejem Janowskim i zaczęli rozmawiać o latach spędzonych w Sparcie. Był przekonany, że Janowski to jego idealny następca w roli kapitana drużyny. Maciek zaś twierdził, że przez lata podpatrywał Tomka i wiele się dzięki niemu nauczył. Niestety, „Ogór” nie udzieli mu już żadnej kapitańskiej porady.

Spoczywaj w pokoju!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s