Gollob jak Schumacher i Kubica

Posted: 23 kwietnia 2017 in F1, WRC, Żużel
Tagi: , , , , , , , , , ,

Tomasz Gollob przez wiele lat zachwycał na żużlowych arenach. Podobnie jak Michael Schumacher w Formule 1, czy też przykład bliższy nam, Polakom – Robert Kubica. Kariery każdego z nich nakreśliły też poważne wypadki i kontuzje.

Takie wiadomości zawsze zaskakują. Rano każdego fana zszokowała wieść o wypadku Tomasza Golloba. Pierwsza moja myśl była taka, że GKM Grudziądz musi jechać mecz na wyjeździe, skoro o poranku Gollob zdecydował się na występ w zawodach crossowych. Informacje o braku czucia w nogach nie brzmiały optymistycznie, choć kilkanaście minut później uspokojono mnie, że to czucie jednak jest. Teraz muszę doprecyzować, że chodziło o to, że rdzeń kręgowy nie jest przerwany.

Kolejna myśl – po co Gollobowi był start w tych zawodach? Zresztą, najlepszego polskiego żużlowca w historii na emeryturę kibice wysyłają już od kilku lat, bo wyniki już nie są takie do jakich przyzwyczaił. Ostatnio robili to też żużlowi eksperci jak Jan Krzystyniak. Czy nie lepiej było zrezygnować z kariery nieco wcześniej jak Tony Rickardsson czy Jason Crump? Najwidoczniej nie. On ciągle potrafił czarować, chociaż głównie na twardym torze w Grudziądzu.

Czy można zmusić kogoś do zrezygnowania z tego, co kocha? Nie. Gollob dużo wycierpiał przez żużel, ale ten żużel też dał mu wszystko. Trudno zliczyć wszystkie złamane kości Polaka, trudno zliczyć wszystkie jego upadki. Jednak równie trudno zliczyć wszystkie wspaniałe wyścigi z udziałem Golloba, wszystkie jego akcje – najlepsze były (są?) te pod bandą. Jego znak rozpoznawczy. Tam gdzie ktoś nie wcisnąłby szpilki, tam wjeżdżał Gollob. Za to kibice go kochali.

Rokowania po wypadku Golloba są złe. Nie mam wątpliwości, że polski żużlowiec ponownie stanie na nogi. Już nieraz uciekał spod topora, da radę i teraz, taki charakter. Najważniejsze, że rdzeń kręgowy nie jest przerwany. Nie wiem ile zajmie rehabilitacja Gollobowi, ale wierzę, że stanie na nogi. Niestety, co do dalszej kariery… To chyba jej koniec. Koniec na jaki Gollob nie zasłużył.

Trudno przypadku Golloba nie porównać z Robertem Kubicą. On miał wypadek w rajdzie samochodowym, który przerwał jego karierę w F1. Również mógł odpuścić, gdyby wtedy nie zdecydował się na start we Włoszech – być może dziś nadal oglądalibyśmy go w F1, być może miałby na swoim koncie jakiś tytuł mistrzowski. Golloba i Kubicę różni to, że w momencie wypadku byli na innych etapach kariery. O ile przed Kubicą były jeszcze lata startów w F1, o tyle Gollob powoli schodził ze sceny. Z upragnionym tytułem mistrzowskim w kieszeni.

Tym wszystkim (i sobie!), którzy zadają pytanie „po co to było?”, pzoostaje odpowiedzieć innym przykładem z Formuły 1. Michael Schumacher zdobył siedem tytułów mistrzowskich w F1, ścigał się samochodem przekraczającym 350 km/h, prywatnie jeździł też motocyklem sportowym. I nigdy nie miał poważnego wypadku, który na dłuższy czas wykluczyłby go z rywalizacji w królowej motorsportu. Aż pewnego dnia wybrał się na narty z rodziną, pechowe uderzenie głową o kamień… Od tego wypadku minęły ponad trzy lata i „Schumi” nadal przechodzi skomplikowaną rehabilitację, nie jest w stanie samodzielnie egzystować.

Jeśli coś ma się przydarzyć, to się przydarzy. Gollobowi przydarzyło się wiele razy. Po tych wszystkich ciosach, upadkach, krytyce, hejtach, on zawsze się podnosił. Podniesie się i teraz.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s