Najlepsza liga świata?

Lubimy się szczycić tym, że PGE Ekstraliga to najlepsza żużlowa liga świata. Całkiem słusznie, to dobre hasło reklamowe. Wystarczy tylko, że spadnie trochę deszczu i zamienia się w najgorszą ligę świata.

Mamy połowę kwietnia i najlepsza żużlowa liga świata nie odjechała ani jednej kolejki. W Lany Poniedziałek wyjątkiem będzie spotkanie w Toruniu, bo na szczęście MotoArena ma dach i tam zawodnikom pogoda jest niestraszna. Tymczasem w niższych ligach odjechano już kilka spotkań. Biorąc pod uwagę, że prognozy na przyszły tydzień też są kiepskie, może nam również grozić odwołanie drugiej kolejki PGE Ekstraligi.

Teraz nikt tego nie przyzna, ale ktoś u góry popełnił błąd przy konstruowaniu terminarza rozgrywek. Start ligi 16 kwietnia? To za późno. Wystarczy popatrzeć na reakcję kibiców po sobotniej decyzji o odwołaniu meczów. Są spragnieni żużla, a tu tyle muszą czekać na spotkanie ligowe. Wkurza ich to, że nawet nikt nie podejmuje próby odjechania zawodów. Owszem, w niedzielę w Lesznie spadł dość obfity deszcz, więc pewnie zawody z Betard Spartą Wrocław zostałyby odwołane. Jednak już w takiej Częstochowie rano świeciło słońce, później przez chwilę pojawił się deszcz… I tyle. W ciągu dnia pod Jasną Górą mają jeszcze występować niewielkie opady. Być może mecz udałoby się odjechać.

Ktoś powie, że wcześniejsze odwołanie meczu to oszczędności finansowe. Pięknie, fajnie… Tylko sobotnią decyzję podjęto w momencie, gdy wielu zawodników było już w Polsce. W Rybniku zdążyli się zjawić Lindgren i Fricke, w Częstochowie Jonsson. W innych miastach podobnie. Co najwyżej zaoszczędzono na przyjeździe sędziów i komisarzy na zawody. No i przy okazji mogą oni spokojnie zjeść wielkanocne jajko.

PGE Ekstraliga się obroni swoją decyzją. Pokaże (już to zrobiła na TT) zdjęcia z miast, gdzie miały się odbywać mecze w wielkanocny weekend. Ciemne chmury, deszcz, itd. Pogoda jednak jest tak dynamiczna, że w ciągu dwudziestu minut można w tym samym miejscu zrobić ujęcie ciemnych chmur, a po chwili błękitnego nieba.

I w końcu najważniejsze. Pierwsza runda już została odwołana, w przyszły weekend też ma padać deszcz, więc znów mamy ryzyko odwołania meczów. Skończy się tym, że najlepsza liga świata pojedzie w maju, czerwcu, w lipcu sobie zrobi miesięczną przerwę – w końcu mamy wakacje, wróci w sierpniu na moment – wtedy część klubów nie awansuje do play-offów i zakończy rozgrywki. Sezon trwający trzy miesiące? Wow. Tylko uprzedzam, nie narzekajcie potem na odpływ kibiców. Bo skąd biedny Kowalski weźmie pieniądze, by latać co tydzień na stadion?

Tymczasem w tej nieco gorszej, wcale nie najlepszej, lidze szwedzkiej, w zeszłym roku nie odwołano ani jednego spotkania. Nie wiem jak oni to zrobili. Prawdopodobnie Szwedzi, jako kraj zacofany, nie mają prognoz pogody. Nie zastanawiają się czy jechać, czy nie jechać, bo może spadnie deszcz. Tylko po prostu jadą. Aaa. Jeszcze jest liga brytyjska. Tam znowu w drugą stronę. Zawodnicy dużo gorsi, warunki niesprzyjające żużlowi – ciągły deszcz, a jeżdżą aż miło. Nawet jeśli tor czasem przypomina kartoflisko. I można. I też zawody bywają ciekawe.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s