Apel smoleński

Od kilku dni żużlowa Polska z powrotem żyje sprawą śmiertelnego wypadku Krystiana Rempały. Prokuratura w Rybniku na życzenie rodziny przeprowadziła eksperyment, który miał wykazać czy 18-latek do feralnego biegu przystąpił w prawidłowo zapiętym kasku.

Ustalmy fakty. W trakcie feralnego wypadku z głowy Krystiana Rempały spadł kask, co doprowadziło do poważnych obrażeń, a w konsekwencji śmierci. Część świadków była zdania, że 18-latek nie zapiął kasku przed startem do wyścigu. Sugerować to mogą też zdjęcia, na których widać jak pasek zabezpieczający zwisa na wysokości klatki piersiowej Rempały. Na innych tegorocznych zdjęciach Rempały pasek ten jest prawidłowo zapięty.

Rodzina Krystiana nie zgadza się jednak z tezą o źle zapiętym kasku i prosi Prokuraturę o specjalny eksperyment. Rempałowie muszą mieć świadomość, że odtworzenie wypadku nie jest możliwe, bo trzeba byłoby zatrudnić żużlowców-kaskaderów, którzy doprowadzą do upadku na wejściu w pierwszy łuk na torze w Rybniku. A i nawet wtedy trudno byłoby wyciągnąć wnioski, bo w feralnym wypadku wszystko działo się w ułamkach sekund.

Rodzina Rempałów musi mieć świadomość, że eksperyment Prokuratury nie będzie miarodajny, ale i tak go chce. Dochodzi do niego na Komendzie Policji w Rybniku, gdzie jeden z policjantów stara się drugiemu ściągnąć czy też mocniej zerwać kask z głowy. To się nie udaje. I tu zaczynają się schody. Rodzina Rempałów kwestionuje wynik eksperymentu. Kwestionuje, bo pokazał, że nie można prawidłowo zapiętego kasku ściągnąć z głowy. Zakładam, że gdyby wynik eksperymentu byłby inny, to rodzina Rempałów uznawałaby go za najbardziej miarodajny na świecie.

Jacek Rempała w rozmowie z „Gazetą Krakowską” nazywa ten eksperyment parodią i przekonuje, że on sam wziął kask policjantom i dwukrotnie ściągnął zapięty kask z głowy. 45-latek nie mówi jednak jednej ważnej rzeczy. Policjanci mieli zapięty kask, Rempała w trakcie swojej „próby” poluzował paski.

Ustalmy mity. – Kierownica motoru Woryny zahaczyła o tylną część kasku mojego syna i z całej siły zdarła mu go z głowy, później kask uderzył jeszcze kilka razy o ziemię i w tym momencie się dopiero rozpiął – mówi Jacek Rempała na łamach „Gazety Krakowskiej” i tworzy własne sci-fi. W siecie jest już kilka zdjęć, i to wysokiej rozdzielczości, na których widać, że kask jest rozpięty już w pierwszej fazie lotu. Paski w kasku nie są pęknięte. Tymi zdjęciami dysponuje też Prokuratura. Po co Jacek Rempała, który wiele lat spędził na torach żużlowych, kłamie?

Pierwsza myśl? Ubezpieczenie. Firmy ubezpieczeniowe w Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia zawierają paragrafy, które mają je zabezpieczyć przed wypłatą odszkodowania. Co się w nich znajduje? Na przykład zapis, że jeśli osoba uprawia sporty ekstremalne, to nie może dopuścić do zaniedbań, musi być odpowiednio zabezpieczona, itd. Rodzina Krystiana przekonuje jednak, że nie udowadnia na siłę światu, że 18-latek miał zapięty kask, by dostać pieniądze z ubezpieczenia. Podobno wypłata środków z tego tytułu jest pewna, więc o co chodzi?

O wskazanie winnego. Jeśli Prokuratura uzna, że do wypadku doprowadził stan toru (sposób jego przygotowania też kwestionuje rodzina Rempałów) albo Kacper Woryna (rodzina kwestionuje stan jego zdrowia w momencie wypadku), to można wytoczyć proces cywilny. Klubowi z Rybnika albo Worynie. Tyle, że będzie o to trudno. Stanu toru nie da się teraz odtworzyć. Prokuratura może posiłkować się raportem meczowym, opinią Komisarza Toru, a 22 maja nikt nie zgłosił pretensji do stanu nawierzchni. Podobnie jest z ręką Woryny. Rodzina Rempałów może kwestionować ten fakt, ale 20-latek po kontuzji zdołał już odjechać dwa mecze na Wyspach i jedno spotkanie w Polsce. W trakcie ich trwania nie zgłaszał dolegliwości z ręką. Miał też zgodę na jazdę od lekarza i ważny wpis w książeczce zdrowotnej. To są fakty nie do podważenia.

I w tym momencie dochodzimy do wniosku, że wypadek Rempały staje się katastrofą smoleńską bis. Mamy grupę ludzi, która woli trzymać się faktów, która potrafi przeanalizować materiały wideo i zdjęcia, która miała do czynienia z kaskami i której nasuwa się jeden wniosek. Mamy też drugą grupę ludzi, pogrążoną w żałobie, która próbuje w jakiś sposób oczyścić sumienie. I powstaje w ten sposób lej jak po wybuchu bomby, którego nie zasypie żadne postanowienie Prokuratury ani wyrok sądu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s