Parę dni temu pisałem tekst w obronie Kacpra Woryny, bo śmierć Krystiana Rempały jest ogromną tragedią, ale nie można linczować 20-latka z Rybnika za wypadek na torze żużlowym. To jest niezwykle ryzykowny sport, w którym co chwilę dochodzi do upadków. Owszem każdy chce wygrać, ale nie za wszelką cenę. Nie za za cenę zdrowia i życia kolegi z toru.

Echo tego tekstu było spore. Część zgodziła się z faktem, że Kacper również jest ofiarą tego zdarzenia, bo musi żyć ze świadomością, że jego manewr na torze żużlowym doprowadził do feralnego w skutkach wypadku. Część była przeciwnego zdania – dla nich Kacper nadal jest mordercą, nigdy więcej nie powinien wsiadać na motocykl, itd.

Minęło parę dni. Odbył się już pogrzeb Krystiana Rempały. W niedzielę odjechano żużlową kolejkę w Polsce. Żużlowcy, szczególnie ci w Tarnowie – gdzie miejscowa Unia pokonała GKM, jechali dla Krystiana. Wydawać by się mogło, że kibice przestaną pluć na Kacpra Worynę za spowodowanie wypadku 18-latka. Że atmosfera wokół tego nieszczęśliwego zdarzenia zacznie się wyciszać, by z jednej strony rodzina Krystiana mogła spokojnie przeżywać okres żałoby, a z drugiej – Kacper nie musiał przeżywać tego wypadku ciągle na nowo.

I nagle Jacek Rempała, cztery dni po pogrzebie syna, postanowił udzielić wywiadu. Pal licho, gdyby to były podziękowania za pomoc udzieloną synowi w szpitalu, za wsparcie kibiców z Polski, itd. Nie. Pod wpływem emocji z wywiadu przeistoczyło się to w publiczne oskarżenie Kacpra Woryny. Rozumiem ogromny żal po stracie syna, ale publiczne wylewanie żali po pogrzebie jest drogą donikąd. Życia Krystianowi, niestety, nie przywróci. Może zadać tylko więcej bólu. I znowu nakręcić lawinę hejtu na Kacpra.

Zarzuty Jacka Rempały? Sformułowane pod wpływem żałoby, żalu, emocji… Być może rozumiałbym je, gdyby te słowa wypowiedział żużlowy laik. Ktoś kto nie rozumie tego sportu, ale nie osoba, która siedzi w żużlu od wielu, wielu lat.

Lepiej na chłodno przenalizować fakty.

Przygotowanie toru w Rybniku. Na próbie toru zawodnicy obu ekip pokonywali łuki bez problemów. Odbył się pierwszy wyścig, który wygrał zawodnik z Tarnowa – Leon Madsen. I dochodzi do feralnego biegu juniorów… Później, z wiadomych względów, do kolejnych wyścigów nie dochodzi. Sędzia Wojciech Grodzki w rozmowie po zawodach przyznaje, że wystawił torowi bardzo dobrą ocenę. W protokole meczowym żadnej skargi na tor nie zanotowano. Czy na wejściu w pierwszy łuk Kacper Woryna mógł złapać przyczepność? Tak. Zimą tor w Rybniku był powiększany i poszerzany. Właśnie na wejściach w łuki. Dzięki szerszym łukom miało być bezpieczniej… Ironia losu. Żużlowy laik mógłby tego nie zrozumieć, ale Jacek Rempała powinien wiedzieć, że nawierzchnia w tym miejscu mogła się jeszcze nie związać. Co nie znaczy, że tor był spreparowany, zrobiony przeciwko tarnowkiej Unii. Tor żużlowy nigdy nie będzie w stu procentach równy i bezpieczny. Nawierzchnia też się odsypuje i z postępem zawodów czasem tworzą się koleiny.

Ciężka kontuzji ręki Kacpra Woryny. Do kontuzji Kacpra Woryny doszło 13 kwietnia. Zawodnik przeszedł dwie operacje, ale nie doszło u niego do żadnych złamań. Była to tylko głęboka rana cięta. Rybniczanin był pod opieką dr Jasińskiego z Piekar Śląskich. 20-latek zgodę na start w meczu otrzymał dopiero w maju. Wystartował 8 maja w Lesznie, zdobył 3 punkty i bonus. Potem wystąpił jeszcze w dwóch spotkaniach na Wyspach Brytyjskich, aż w końcu nadeszły feralne zawody z Unią Tarnów 22 maja. Ponad miesiąc od wypadku! Do tego Kacper zdążył odbyć kilka treningów. To nie był pierwszy start po kontuzji, start na siłę. Gdyby Kacper miał startować na siłę, to jechałby już w meczu z Grudziądzem 1 maja… ale wtedy jego uraz nie był jeszcze wyleczony.

Występ w „śmiesznych” zawodach. Gdy Krystian Rempała walczył o życie w szpitalu, Jacek Rempała opublikował apel, w którym prosił o wsparcie również dla Kacpra Woryny. Teraz okazuje się, że wsparcie było wymuszone działaniem prezesa Krzysztofa Mrozka. Na dodatek rybniczaninowi obrywa się za to, że w tym czasie wystąpił w Srebrnym Kasku. A co miał zrobić Kacper? Leżeć na kanapie i po raz tysięczny analizować wypadek z Rybnika? Przyjechać do szpitala w Jastrzębiu-Zdroju i okazać wsparcie Krystianowi? Każdy psycholog w tym przypadku zaleciłby start w zawodach. Dzięki temu Kacper mógł się odciągnąć od tych myśli. Atakowanie Kacpra, że nie przeżywa tragicznej śmierci Krystiana w sytuacji, gdy w trakcie minuty ciszy w niedzielę w Toruniu z oczu polały mu się łzy… Jest nietaktowne.

Co Jacek Rempała wie na pewno? Że jego syn miał zapięty kask. A tu w dniu feralnego meczu aż huczało w parku maszyn, że ten kask był niedopięty. Być może pod wpływem emocji Jacek Rempała nie chce przyjąć czegoś do wiadomości, być może byłoby to zbyt bolesne… Krystian Rempała korzystał z kasków firmy Arai. Jednej z najlepszych i najdroższych na rynku. Posiadają one wszelkie możliwe homologacje.

Jacek Rempała mówi, że kaski mają różne zapinki, że w niektórych kaskach pasek zwisa. Zadałem sobie trud i przejrzałem galerie z tegorocznych występów Krystiana. Kask Arai, ciemno-niebieski kolor, grafika z elementami różu/fioletu na górze. I na żadnym zdjęciu, z różnych ujęć, z tegorocznych występów pasek nie zwisa… Znalazłem nawet zdjęcie z zawodów z Gdańska, gdzie widać czerwony bolec po lewej stronie szyi Krystiana. To oznaka, że kask jest zapięty, bo w taki sposób działa zapinka w kaskach Arai, że przekłada się pasek z jednej strony na drugą i zaciska specjalnym bolcem. Z rozmachu obejrzałem jeszcze zdjęcia z 2015 roku. Krystian w barwach Stali Rzeszów, kask firmy Arai, pomarańczowo-żółty. Na każdym zdjęciu zapięty, na żadnym nie wisi żaden pasek, na niektórych ujęciach widać nawet czerwony bolec. Znowu po lewej stronie kasku, a nie w okolicach klatki piersiowej.

Pasek zwisa tylko na zdjęciach z Rybnika, z czerwonym bolcem w okolicach klatki piersiowej. Nawet jeśli był to tylko plastikowy element, jak twierdzi Jacek Rempała, którego większość żużlowców nie zapina, skoro nie wpływa on na bezpieczeństwo, to dlaczego na pozostałych zdjęciach jest on u Krystiana zapięty?

Po ludzku, jest mi przykro, że Jacek Rempała w momencie żałoby pobiegł do mediów i zaczął w nich szukać winnego śmierci syna, a wręcz wskazał na Kacpra Worynę. Bo ile razy w swoim życiu Jacek Rempała wystartował z kontuzją? Ile razy Jacek Rempała startował na nowych tłumikach, które poddał słusznej skądinąd krytyce? Ile razy Jacek Rempała, jako zawodnik gospodarzy, wystartował na torze przyczepnym, co wywoływało lawinę komentarzy o jego spreparowaniu? Można się zagłębić w internet, stare wydania „Tygodnika Żużlowego” i odpowiedzi się znajdą. Tylko nie będą takie jakie byśmy chcieli… I czy skoro Tomasz Rempała, w dzień po pogrzebie Krystiana, wystartował w meczu Ukraina – Słowacja, to znaczy, że nie przeżywa rodzinnej tragedii? Nie nosi żałoby? A może, podobnie jak Kacper Woryna, uznał, że występ w zawodach to dobry sposób, by o tym wszystkim zapomnieć?

Tak jak pisałem w pierwszym tekście na temat tego smutnego zdarzenia, wszystko co mogło pójść źle w tamtym momencie, poszło. Błąd Kacpra, luźna nawierzchnia na wejściu w pierwszy łuk, niedopięty kask Krystiana… I wydarzyła się tragedia, której nic już nie zmieni. Zostaje nam tylko wyciągnąć wnioski… Sprawdzać kaski przed startem biegu, być może ponownie solidarnie i głośno zaprotestować przeciwko tłumikom, ale na pewno nie oskarżać innych…

Reklamy
Komentarze
  1. Anna Kowal pisze:

    cóż ja jeszcze tylko dopowiem jedno – to Pan Rempała pozwolił swojemu dziecku uprawiać tak ciężki sport , mając świadomość tego jakie mogą być konsekwencje – to on podpisał mu zgodę na uprawianie tego sportu od najmłodszych lat i to on ponosi 50% winy za to co się stało, reszta to zbieg nieszczęśliwych przypadków.

  2. Nic ująć i nic dodać!!!!!

  3. kibic pisze:

    Popieram odpowiedź przedmówcy. To sport widowiskowy ale bardzo niebezpieczny. Kazdy wsiadający na motocykl ponisi ryzyko związane w tym sporcie. Tory były i bedą zawsze robione pod swoich zawodników czy Pan Rempała o tym zapomniał jak sam jezdził? Wypadków sie nie uniknie nigdy , tak było jest i będzie. Kacper tej tragedii nie spowodował umyslnie. Róbmy wszystko bysmy nie dporowadzili swoimi komentarzami do nastepnej tragedii.

  4. Mariusz Skuta pisze:

    Ja Wam powiem jedno. Prawdy się nigdy nie dowiemy. Każdy będzie bronić swego. ROW Kacpra – Unia Rempała Team. Nie lepiej by było gdyby Kacper nie miał kontuzji na Wyspach, a Krystian zapięty kask? Rodzinie Rempała należy się wyjaśnienie sprawy. Prawda może być bolesna zarówno w środowisku rybnickim jak i tarnowskim. Zostawmy sprawę prokuraturze a nie blogerom. Pozdrawiam M.S.

    • Zwolenniczka pisze:

      Artykul po prostu wyjety z ust wielu ludzi…milosnikow tego trudnego sportu.Brawo za analize i kazde slowoktore zostalo zawarte.Po prostu BRAWO!!!slowa Pana Rempaly byly szokiem.jak bardzo ten czlowiek dziala pod publiczke,a wrecz mam wrazenie ze obnosi sie z tragedia szukajac rozglosu bo corka musi promowac disco polo ktore spiewa.powinien zamknac w sobie zal jesli taki jest pograzony w bolu i rozpaczy.Autorze artykulu.dziekuje za kazde slowo ktore wyszlo spod Twojego „piora”.

  5. Tarnow,junior81 pisze:

    Tarnow he he moje miasto w ktorym juz nie mieszkam,od dziecka chodzilem na zuzel,smutne jest ten caly wypadek,smierc,ale jestem obiektywna osoba,bardzo to przezylem bo pamietam kazdego Rempale lecz to co piszesz wydaje mi sie bliskie prawdy,Jacek niepotrzebnie udzielil takiego typu wywiadu,kask tez mi sie zdaje niedopiety,laik by nie wiedzial ale pasek zwisa jak jest niezacisniety i wtedy bolca nie widac ,szacun koles za to co napisales,ale zrozumiec tez musimy Jacka ,jemu sie moze wydawalo ze byl zapiety,nie chce tego do siebie przyjac ,a nikt nie wspomnial ze krystian mial akurat przed wyscigiem problem i tam byly zmiany motoru chyba nawet wiec na szybko wszystko poszlo,pozdrawiam kibic na zawsze zuzel

  6. Finnrunejensen pisze:

    Nie ma czegos takiego jak „niedopięty” kask.. Albo się go zapina czyli przeplata pasek znajdujący się po prawej stronie (z perspektywy zakładającego ten kask na głowę) przez dwa oczka znajdujące się na pasku po lewej stronie a następnie jeszcze zaciska poprzez zrobienie pętli między tymi oczkami. Element który może zwisać to 2-3cm części paska już zaplątanego (zapiętego) który nie ma wplywu na bazpieczenstwo po prostu się go dopina plastikowym zatrzaskiem żeby nie wisiał (Maciek Janowski tego elementu nie dopina) nawet jesli pętla o której piszę wyżej jest za słabo zaciśnięta to i tak ten kask z głowy nie spadnie, pasek się zaciśnie i nie ma możliwości żeby się rozpiął.. Kierownica, ani motocykl go również nie ściągną, paski w kasku się nie zrywają!! Nie w tej klasy.
    Kończąc już ten wywód pragnę zwrócić uwagę na zdjęcia z feralnego wyścigu. Widać na nich, że pasek w kasku Krystiana zwisa z lewej strony conajmniej 7-8cm (czerwone kółko na końcu tego paska to zatrzask o którym pisałem wyżej)

  7. Weteranka pisze:

    Cóż, pozostając ze zrozumieniem dla przeżywającej tragedię rodziny, napiszę tylko, że mnie ten wywiad również zniesmaczył. Poza tym, o czym Pan pisze, ta ocena umiejętności prawie rówieśnika zmarłego syna i komentarz na temat tego, komu przyznaje się licencje- zupełnie niepotrzebne. Zastanawiałam się po przeczytaniu wywiadu, czy z poczucia delikatności i szacunku dla przeżywanej tragedii Państwa Rempałów ktokolwiek odważy się na polemikę z tatą zmarłego Krystiana. Myślę jednak, że to, co Pan napisał jest wyważone i słuszne.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s