„Mózg może zdziałać wszystko”. Robert Kubica

Obrazek

Koniec roku to czas tradycyjnych podsumowań. Jeszcze nie tak dawno, w tym kontekście, pisano o Robercie Kubicy jako o kandydacie na nowego kierowcę Ferarri, na nowego mistrza świata Formuły 1. Jeden dzień zmienił wszystko i krakowianina prawdopodobnie już nigdy nie zobaczymy w królowej sportowej motorowych. W kontekście roku 2013 można go jednak wymienić w kategorii najlepszy motywator – do wyznaczania i realizowania celów, do niepoddawania się, do walki o marzenia.

Polscy kibice F1 na długo (zawsze?) zapamiętają 6 lutego 2011. Wtedy doszło do tragicznego wypadku z udziałem Roberta Kubicy w rajdzie Ronde di Andora. Pamiętam tamten dzień dość dobrze – niedzielny poranek, następnego dnia dość trudny egzamin z prawa pracy na uczelni, a tutaj Polsat News atakuje informacją i żółtym paskiem, że stan Kubicy jest ciężki i grozi mu m. in. amputacja ręki. Potem były długie miesiące walki o powrót do normalnego życia, naznaczone pytaniem czy uda się powrócić do ukochanego sportu.

Na razie Robertowi nie udało się wrócić do F1 i niestety wydaje się wątpliwe, że do tego kiedykolwiek dojdzie. Medycyna jest nieubłagana – pełnej sprawności w prawej ręce Polaka nie udało się odzyskać do dziś, a czas leci i królową sportów motorowych zasilają kolejne talenty. To nie oznacza, że Kubica się poddał i zaprzestał walki o swoje marzenia. Musiał się zaadoptować do nowych warunków i podjął wyzwanie. Skoro jazda w F1 nie była możliwa, to zaangażował się w rajdy samochodowe, a to przecież właśnie one doprowadziły go do tej sytuacji. Wiadomo, że nie było to łatwe zadanie – ograniczone ruchy ręki wymusiły przeróbki w samochodzie, dzięki którym Kubica zmieniał (i nadal zmienia) biegi dzięki specjalnym łopatkom przy kierownicy. Polak powtarzał, że starty w rajdach służą mu jako rehabilitacja i już we wrześniu 2012 roku zgłosił się do malutkiego rajdu Ronde Gomitolo di Lana, w którym wygrał wszystkie odcinki specjalne.

Później były kolejne rajdy, a wraz z nimi zbierane cenne doświadczenie – zły dobór opon, usterki w samochodzie, wypadki. Media skupiały się szczególnie na tych ostatnich. Gdy tylko Kubica wypadał z trasy rajdu, zdjęcia pokiereszowanej rajdówki natychmiast trafiały do internetu i telewizji. Kto zna podejście polskiego kierowcy do sportu, musiał być świadomy tych wypadków. Polak, jeszcze jako kierowca F1, miał opinię tego, który nie kalkuluje i zawsze jedzie na limicie. Możliwości swoich, samochodu, bezpieczeństwa. Kubica wchodził w rok 2013 nie wiedząc, jak potoczy się jego kariera. Pojawiły się plotki o zainteresowaniu Mercedesa i startach w serii DTM, ale ostatecznie Polak postawił na kontynuowanie przygody z rajdami. Został zgłoszony do Rajdowych Mistrzostw Świata w klasie WRC2. I znowu pokazał swój kunszt – wygrał pięć z siedmiu rajdów, zapewniając sobie w debiucie tytuł mistrzowski, a także „awans” do klasy WRC w sezonie 2014.

Ktoś może przejść obojętnie obok wyników Kubicy w sezonie 2013, tłumacząc to mniejszą konkurencją w WRC2 lub czymkolwiek innym, ale będą to argumenty szukane na siłę, aby zdyskredytować sukces Polaka. Odnoszę wrażenie (może mylne), że o ile wypadkom Kubicy przez ten rok poświęcało się sporo czasu antenowego, to jego mistrzostwo przeszło bez echa. A tymczasem jedno przeczy drugiemu – jakby Kubica notował wyłącznie wywrotki, nie zdobyłby mistrzostwa.

Trzeba też spojrzeć na sukces krakowianina z perspektywa człowieka, któremu w 2011 roku załamał się świat, który nadal nie odzyskał pełnej sprawności. Kubica, choć został rajdowym mistrzem świata, nadal ma problemy w życiu codziennym z niektórymi czynnościami. I o tym Polak mówił niedawno we włoskiej „La Repubblica”. – Nie powiem, że jestem szczęśliwy z tego powodu, że w moim życiu doszło do tego wypadku. Jednak mogę być zadowolony z tych ostatnich szesnastu miesięcy. Nie bałem się powrotu. Po wypadku i operacjach walczyłem o życie, a później o powrót do odzyskania pełnej sprawności. Tak naprawdę, to do dzisiaj spotykają mnie trudności, gdy tylko wsiadam za kierownicę samochodu – powiedział Kubica.

Kubica po raz kolejny pokazał charakter „fightera”. Tak samo było po makabrycznym wypadku w wyścigu F1 o Grand Prix Kanady, po którym Polak niemal natychmiast powrócił do bolidu BMW. – Musiałem zostać mańkutem w wieku 30 lat. To nie było łatwe zadanie, ale mózg może zdziałać wszystko, jeśli tylko dostarczy mu się odpowiedniej motywacji. Jeśli ktoś powiedziałby mi, że w przeciągu trzech lat od wypadku znajdę się w WRC, że w debiutanckim sezonie zdobędę tytuł w WRC 2, do tego wygrywając pięć z siedmiu rajdów, nie uwierzyłbym mu – dodał polski kierowca.

Pewnie mało kto pamięta, że Kubica, zanim jeszcze został kierowcą rezerwowym BMW Sauber, od czasu do czasu zasiadał w studiu TV4, która wtedy transmitowała wyścigi Formuły 1. Zdarzało mu się nawet komentować niektóre wyścigi w duecie z Andrzejem Borowczykiem. Później, wraz z rozwojem jego kariery, zaczęła także rosnąć popularność F1 w Polsce. Teraz Robert może okazać się podobnym talizmanem dla rajdów samochodowych. Bo znając jego determinację, nie ma chyba wątpliwości, że poradzi sobie i w tej kategorii. Nie od razu, bo będzie musiał poznać specyfikę nowego samochodu, nowe trasy i nawierzchnie, ale w dłuższej perspektywie na pewno.

PS. Rozpoczęcie prac nad tym tekstem zbiegło się z informacją o wypadku Michaela Schumachera… I pewnie można by się w nich doszukiwać podobieństw. Wielcy sportowcy po prostu potrzebują adrenaliny – niezależnie czy to jest rajd samochodowy na moment przed startem nowego sezonu F1, czy też wypad na narty z najbliższymi. „Schumi” od wypadku pozostaje w stanie śpiączki – miejmy nadzieję, że w kolejnych dniach z Francji napływać będą coraz lepsze informacje i zobaczymy jeszcze Niemca w świetnej formie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s